niedziela, 20 marca 2011

Inglot AMC Konturówka do powiek w żelu (Eyeliner Gel) - Matte 77

Trafiło do mnie kolejne wyróżnienie:) Tym razem od http://urodowy.blogspot.com/. Dziękuję i zapraszam na blog z linka:)

Moje czarno-białe pazurki biorą udział w konkursie tygodnia na blogu lady-flower123.blogspot.com. Zapraszam!

Dziękuję też za wszystkie komentarze! :)

 ***
 TYDZIEŃ Z INGLOTEM: Dzień szósty

Dostałam ten żelowy liner chyba dwa lata temu, w prezencie:). Od tego czasu służy mi bardzo dobrze, to jedyny czarny eyeliner jaki obecnie mam i nie mam narazie zamiaru szukać innego, czarnego. Spotykami się z bardzo różnymi opiniami na temat tych linerów, są to w większości jednak opinie stanowczo negatywne.

Liner ma kremową konsystencję, z początku nakładał się poprostu idealnie. Jednak mniej więcej po miesiącu używania i to nie-codziennego zaczął wysychać, konsystencja nie była już tak gładka a kreska wychodziła postrzępiona. Naprawdę bardzo ciężko się nim malowało, żeby nie powiedzieć że bylo to zupełnie niemożliwe. Kupiłam wtedy jednak Duraline, który Wam ostatnio prezentowałam i problem sam się rozwiązał. Przed każdym użyciem dolewam kropelkę Duraline wprost na liner i kreski wychodzą piękne! Konsystencja jest wtedy idealna :).
77 to piękna matowa głęboka czerń, liner jest extremalnie napigmentowany.
Rozumiem skąd różne opinie - z jednej strony liner jest dobry, świetna pigmentacja, niesamowita trwałość, a z drugiej szybko zasycha i bez wspomagacza ciężko nim malować cienkie kreski. Opakowanie jest praktyczne i wygodne.

Dodam jeszcze, że konsystencja przez te ponad dwa lata nie zmieniła się (tylko na początku podsechł i teraz jest taki sam cały czas, nie zasechł już bardziej). Bez użycia Duraline też niby da się namalować kreskę, ale efekt wychodzi jak kreska namalowana kredką do oczu, a nie eyelinerem. Podusmowując kosmetyk naprawdę dobry - ale w zestawie z Duraline.

Jest też niezwykle trwały, ciężko go domyć zwykłymi preparatami do demakijażu - dlatego polecam do zmywania używać olejku, oliwki - schodzi idealnie.





kreska na oku

po lewej kreska linerem, po prawej liner + Duraline

Liner świetnie sprawdza się w roli bazy pod cienie, bo jest bardzo trwały.
Tutaj nałożyłam liner na całą ruchomą powiekę i nieco na dolną (jako baza):

Następnie nałożyłam cienie. 
Najbardziej lubię używać cieni w odcieniach granatowych, zielonych i fioletowych na taką bazę,
czerń jest świetną bazą pod mocno błyszczące cienie.


 Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam tym wywodem, ale widzę, że żelowe linerki Inglota cieszą się sporym zainteresowaniem - chcialam możliwie szczegółowo opisać wady i zalety, żebyście ostatecznie się do nich przekonały lub nie;)

 Jeżeli zainteresowały Was żelowe eyelinery Inglot zajrzyjcie koniecznie nahttp://barwy-wojenne.blogspot.com/ na którym można obejrzeć całą kolekcję tych linerków:D (zazdroszczę!). Ja planuję jeszcze zakup odcienia białego.

21 komentarzy:

  1. od dawna kuszą mnie żelowe eyelinerki :) po takiej recenzji z pewnością trafią na listę must have ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Duraline wysychanie mi nie straszne!:D
    Skuszę się pewnie na ten piękny kobaltowy*.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że do Inglota zawsze podchodzę z dużą rezerwą, ponieważ tyle się o nim złego naczytałam, że bałam się kupować. Ostatnio rozważałam nawet Liner Bobby Brown ale ta cena... Może jednak skoczę do Inglota i kupię liner + Duraline, który i tak miałam zamiar mieć pod ręką do cieni :-)

    dzięki za fajną i szczerą recenzję :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę :-)

    http://allegro.pl/wodoodporne-cienie-pigmenty-sypkie-w-kasetce-i1507606031.html

    Link poszedł też na meila :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz na bank kupię zestaw eyeliner+duraline;)

    OdpowiedzUsuń
  6. na zelowy liner czaję się od dłuższego czasu ale nie do konca wiem czy sie zdecydować po przeczytaniu Twojego posta jestem na tak.
    A tak poza tym to świetny makijaż zaprezentowałaś! chciałabym umiec sie tak malowac!

    OdpowiedzUsuń
  7. Opinie są różnew, a mi tam te linery się podobaja. Zwłaszcza wybór kolorów. Co do jakosci to jednak ta z Bobbi Brown jest najlepsza. MAC ma fajne eyelinery w kremie i zoeva też.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też lubię ten liner, ale jak ktoś nie ma wprawy w robieniu kresek to jest koszmarny :D. Mimo wszystko cenię go sobie za jakość i trwałość! Godny polecenia produkt, nie ma co.

    OdpowiedzUsuń
  9. rewelacja - mam go gdzieś głęboko schowanego i nigdy nie użyłam, muszę wygrzebać i spróbować - rewelacyjnie podbija kolory cieni! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. :) To się, widzę, uzupełniłyśmy:) Tym bardziej, że ja Duraline "kręcę sama", bo nigdy nie mam potrzeby i możliwości, by go użyć;) Jako baza jest liner super.... tylko jakoś wolę swoją macową, bo jest łatwiejsza w obsłudze (nie zasycha tak szybko i nie odbija się). I dzięki za linka;):*
    P.S. Wzięłam przykład z Ciebie i podobnie kadruję, dużo lepiej widać makijaż

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio zakupilam eyeliner zelowy z catrice i rowniez jestem bardzo zadowolona, ale nie mam porownania z inglotem. Makijaz jak zwykle cudny. Jakim pedzelkiem go aplikujesz?

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz niesamowitą precyzję w ręce, zazdroszczę Ci...


    Podglądam i zapraszam do siebie! :)

    http://cheap-but-chic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. jakoś nie jestem przekonana do linerow, zdecudowanie wole kredki pewnie dlatego ze nie umiem malowac linerami :D

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo użyteczna recenzja:)

    a żelowy liner z essence (denim wanted) też da się duraline podratować?

    OdpowiedzUsuń
  15. Makijaż jest cudny :O
    A o Twojej kresce już pisałam- jest rewelacyjna moim zdaniem.

    Recenzja bardzo rzeczowa.
    Ja miałam to samo z tym linerem- bez Duraline było ciężko

    OdpowiedzUsuń
  16. ten Duraline to kosmetyczne cudeńko! tyle już o nim słyszałam, czytałam, że przy najbliższej przechadzki obok Inglota wejdę po niego :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super blog! :)
    + http://salaa-samobójców.blogspot.com
    zapraszam do komentowania,obserwowania i czytania.Będę wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Odpowiadając na Twoje pytanie: z tuszy Max Factora miałam False Lash Effect i Masterpiece Max. Ten pierwszy ma dużą szczoteczkę, ale wbrew nazwie daje naturalny efekt na rzęsach. Żeby uzyskać pogrubienie trzeba nałożyć kilka warstw. Dobry tusz:) Natomiast MM uwielbiałam:) Piękna czerń, rzęsy były ładnie pogrubione i wydłużone. Po prostu super. Oba tusze są jednak dość drogie a mają jedną zasadniczą wadę - szybko wysychają. Żyją max 3 miesiące:( ALe warto spróbować:) Moja przyjaciółka z kolei uwielbia 2000 calorie i mi go polecała.

    Gdy nie jestem przy kasie kupuję Colossala Maybelline. Lubię tą maskarę, dobrze ze mną współpracuje - pogrubia i wydłuża rzęsy i się nie osypuje. Nie potrafie jednak tą szczotą umalować dolnych rzęs - zawsze się upaćkkam:( ale maskarę lubię;)

    Teraz testuję sexy curves rimmela i jest to jedyny tusz rimmela, który polubiłam. Szczoteczka jest super, fajnie maluje się nią dolne rzęsy takiej sierocie jak ja, na górnych rzęsach można stopniować efekt:)

    Nie polecam wszystkich innych tuszy Rimmela, testowałam większość z nich, bo są dość tanie.

    OdpowiedzUsuń
  19. dziwię się, że ' cudze chwalicie, swego nie znacie"... nie w tym przypadku... żele z Inglota są BOSKIE!... nie dla leniuchów ..a z duralinem.. mimo szczypania.. z palcem w d...ie.. ;) Mam szacunek dla kosmetyków, ale nie zawsze cierpliwość, dla niektóych trzeba poświęcić czas, nauczyć się, jak ich używać ... tak miałam s przeklętymi cieniami z essence .. po pierwszym użyciu ich nienawidziłam, a po trzecim, zaczęłam je lubić... podejscie jedno, drugie, trzecie.. laski z USA sikają na widok inglotów, porównują do Maca, nie mówiąc o reszcie świata.. . używam od ok +/- 13 roku zycia, i nic nie mogę powiedziec złego.. jasne.. zdarzają się złe produkty z tej firmy ( czytaj ) takie które mi nie pasują .. ale tak bywa, że jeżeli cos może nie przypasować innym, psuje całej reszcie... jak te całe bb cremy z azji/niemiec :) temat rzeka :D

    sorry, trafiliście na FANKĘ INGLOT'a :D

    OdpowiedzUsuń