środa, 16 marca 2011

Inglot Duraline

TYDZIEŃ Z INGLOTEM: Dzień trzeci

Duraline to tak zwany fixer - ma za zadanie intensyfikować kolor cieni oraz przedłużać ich trwałość. 
Ma postać bezbarwnego płynu o konsystencji zbliżonej do oleju. W dotyku jest śliski - w kilka chwil wysycha pozostawiając na skórze gładki film. Kupiłam go w cenie 19 zł. Może się wydawać, że to niemało jak za 9ml ale jak dla mnie jest wydajny:).

Pewnie większość z Was go zna - ale pomyślalam, że Ci którzy go do tej pory nie znają - powinni go poznać:D. Duraline daje ogromne możliwości! Spisuje się w roli bazy pod cienie, idealny pod cienie sypkie i brokat, świetny do tworzenia cienkich kresek, ratuje również wysychające linery w żelu. Fajna sprawa dla osób eksperymentujących z makijażem:). Bardzo się przydaje gdy mamy trochę kiepskich jakościowo cieni, bo potrafi wyciągnąć kolor nawet z bardzo bladych odcieni. Duraline bardzo mi się przydał do takiej paletki 120 cieni z Allegro - w której pastelowe kolorki były słabo widoczne na oku.




Opakowanie jest szklane, ze szklaną pipetką i pompką. Nie do końca wygodny jest taki sposób aplikacji ,ale można się przyzwyczaić. Niestety nekrętka rozwaliła mi się, mimo,że nie robiłam z nim nic dziwnego.

Sposób aplikacji:
Moim zdaniem najlepiej posmarować kropelką Duraline powiekę i poczekać aż lekko podeschnie. Nie może być całkowicie mokry - wtedy łatwo o plamy, zwłaszcza w przypadku matowych cieni. Cień aplikowany na zupełnie wyschnięty Duraline nie będzie też miał tak mocnej barwy. Dlatego najlepiej jest poprostu wyczuć ten odpowiedni moment, kiedy jest lekko podeschnięty.
Nie polecam stosowania Duraline bezpośrednio na cień i dopiero na oko - na cieniu może utworzyć się skorupka i będzie bardzo cieżko potem taki cień aplikować.


 Teraz pokażę Wam próbkę możliwości Duraline:


 Tutaj przykład na cieniach prasowanych (po lewej cień solo ,po prawej na Duraline):


 I na cieniach sypkich (po lewej bez bazy, po prawej na Duraline):


 Duraline, tak jak wyżej napisałam, ratuje też zaschnięte linery. Tutaj po lewej stronie kreska narysowana mocno podeschniętym linerkiem, po prawej po domieszaniu Duraline.


 Z Duraline możemy mieć liner właściwie w dowolnym kolorze:). Ja robię to tak: kropelkę Duraline kładę na dłoń, pędzelkiem nabieram wybrany cień i mieszam z Duraline. Przykładowe kreseczki, które powstały z różnych cieni:


Cienie na bazie z Duraline są bardzo trwałe, właściwie wodoodporne. Te kreski długo i mocno przecierałam pod wodą i nie chciały zejść, oto próbka:


Podobny płyn w tym przedziale cenowym dostaniecie też np. z Vipery albo z Kobo - ale nie próbowałam ich, więc nie wiem jak się mają do Inglota:). 

Poza tym, że cienie mają o wiele bardziej intensywne kolory po zastosowaniu Duraline - są też trwalsze, na moich oczach trzymają się wiele godzin. Duraline używam głównie pod cienie sypkie lub kiedy robię makijaż z użyciem tylko jednego cienia (nie do końca dobrze cieniuje się na tej bazie). Na codzień wolę używać baz w kremie - nie trzeba czekać aż podeschnie i lapiej się rozciera cienie. Uważajcie jednak - niektóre osoby, które malowałam Duraline szczypał w powieki! 

29 komentarzy:

  1. Uwielbiam go do robienia kresek z cieni sypkich:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam, ale wywaliłam,nie starczyło mi do cierpliwości

    OdpowiedzUsuń
  3. ja właśnie boję się, że mnie uczuli/będzie szczypał. ale chyba z okazji zbliżających się upałów (lato już wkrótce) - skuszę się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem pod wrażeniem :) efekt jest świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hm, mówisz, że trudno się cieniuje? to niedobrze...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja robiąc kreskę nabieram cień wilgotnym od wody pędzlem ;) ale Duraline wygląda bardzo zachęcająco! Woda koloru cieni raczej nie podbije ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. świetna recenzja! noszę się z zamiarem jego kupna, koniecznie na lato ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. łaaaał super, robi wrażenie. Muszę go w końcu kupić, bo wszyscy go zachwalają.

    OdpowiedzUsuń
  9. widzę już o nim kolejną pozytywną opinię ;D
    super recenzja ;D
    i kolorowe kreski :) no bomba kolorki :D jakie to cienie ?

    OdpowiedzUsuń
  10. rzeczywiście efekt jest super!
    a mogłabyś zrobić jeszcze recenzję palety cieni 120?
    ja chyba zakupię paletę 77 z w7, ale też nie jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń
  11. dużo o nim słyszałam, że taaaki fajny, taaaki dobry i wspaniały, ale nie wiedziałam do czego na co po co i dlaczego :) dzięki Tobie wiem i... jestem zaskoczona, że AŻ TAK wyciąga kolor cieni!!! pełen szok! :) dziękuję za post :))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Duraline jest dla mnie najlepsza baza podcienie jaka mialam, kropelke nakladam na dlon i dopiero stad nabieram opuszkiem palca i wklepuje w powieke.
    To prawda,duraline swietnie podbija kolorki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja pierwsze słyszę ale recenzja skutecznie mnie skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  14. o kurcze cienie wygladaja swietnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tym postem przekonałaś mnie, żeby w końcu kupić ten 'magiczny' produkt ;D
    Ładnie wyciąga kolory i rzeczywiście może być przydatny przy używaniu blado wyglądających cieni :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Teraz, gdy naocznie zobaczyłam jak działa - muszę go mieć! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam Duraline, używam go z powodzeniem od dwóch lat, jest świetny, bardzo wydajny, nie wyobrażam sobie bez niego makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. takie małe cudo, a daje świetne efekty :)

    ps. zapraszam do konkursu u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. oja no robi wielkie wrazenie! :OO

    OdpowiedzUsuń
  20. No super jest !

    Pozdrawiam !
    +zapraszam do mnie nn

    OdpowiedzUsuń
  21. Może to głupie pytanie ale jak się czyta 'Duraline'? 'Durelajn' ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. dlaczego ja wczesniej nie slyszalam o takim cudzie ?!

    http://zdrowienatura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja należę chyba do nielicznych, którzy nie mają tego cuda :) Uważam, że to bardzo fajna i przydatna rzecz, mimo tego nie mam jej i chyba nie potrzebuję. Ale porównanie zrobiłaś świetne!

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetna recenzja :) Chyba trzeba będzie dopisać do mojej listy must have ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. pomaarańczowy linerek!
    Cuudo!
    Ughh...Jestem chyba zacofana,że o tym nie słyszałam :/

    OdpowiedzUsuń
  26. Dlugo sie powstrzymywalam ale skusilas mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  27. mialam nic nie kupowac ...ale kusssisz :)

    OdpowiedzUsuń
  28. mam i na razie nie wiem jak używac, więc zostawiłam na stancji, po przyjeździe natychmiast zacznę kombinować :) zapraszam do mnie! :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę go sobie kupić ;>

    OdpowiedzUsuń